Dziś na kazaniu dzieci miały wskazać zachowania, które mogą pomóc w dobrym przeżywaniu Adwentu – tutaj dokładnie nie zapamiętałam pytania, ale taki był kontekst.
Młodsze dzieci wymieniały czynności typu odmówienie różańca, pójście do kościoła na mszę, bycie grzecznym na lekcji religii. Starsze mówiły też o uprzejmości względem innych osób.
My chyba naprawdę uczymy dzieci religii, uczymy jakichś modlitw, tego, jakie formy kultu są istotne, ale nie uczymy SPOTKANIA. No i potem mamy dzieci, które chodzą do kościoła, są grzeczne, nie gadają, uklękną jak trzeba, jak trzeba wstaną i potem myślą, że Bogu właśnie o to chodzi.
Czy ktoś te dzieci zapytał czy w ostatnim tygodniu usiadły w ciszy bez telefonu w ręce i poświęciły ten czas na bycie z Bogiem? Na przytulenie się do Ojca? Posłuchania czy nie chce nam czegoś powiedzieć? Czy ktoś im powiedział, że nigdy nie są same, że gdy jest im ciężko mogą być pewne, że On o tym wszystkim wie i jest blisko?
Usiądź dziecko wygodnie, w jakimś miejscu, gdzie możesz zamknąć oczy. Zamknij te oczy, skoncentruj wzrok gdzieś w okolicy serca i zastanów się z Którym z Nich chcesz się spotkać, a może z Bogiem po prostu, no i potem spotkaj się. Uświadom sobie, że ON JEST, że jest w tym spotkaniu cały czas. To tak, jakbyś był niewidomy i mimo to wiedział, że ktoś jest przy Tobie, tylko trzeba sobie to uświadomić. Daj sobie choćby kilka minut. Chcesz milczeć – milcz, chcesz coś powiedzieć – powiedz. Postaraj się być naturalny, przecież jako niewidomy dałbyś temu komuś dojść do głosu. To, że Go nie widać nie znaczy, że nie ma czegoś do powiedzenia.
Tylko On może nas zaprowadzić za horyzont.
