Ja Was kocham

Oj rzadko chodzę na Uwielbienia, ale jak już się wyrwę, to z wielką radością! Wczoraj tak samo. W drodze odpaliłam świeżutką płytę Magdy Kani. Najczęściej słuchałam tego kawałka, że miłość cierpliwa jest, łaskawa jest i nie zazdrości, no i te słowa na końcu – „dziś się przyoblecz w miłość Chrystusa, który umarł za Ciebie, choć wcale nie musiał”. Aż mnie ścisnęło! Co jak co, ale miłości to mam zawsze deficyt. Czasem, jak się modlę to mówię, że jestem jak dziecko z sierocińca – wiecznie nienasycona i najchętniej chciałabym całą Jego miłość tylko dla siebie! Ale tak to już jest, że jak się Go spotka, to On pokazuje, że to co się przyjęło trzeba dać dalej, żeby inni też mogli Go poznać, więc wreszcie się odzywam 🙂

Wczoraj dał się spotkać, był wśród nas, jak zawsze. To takie specyficzne poruszenie serca i wiesz, że jest blisko. To już nie tylko wiara, ale pewność. Gdy trwaliśmy w ciszy przemówił do nas. Jedna z osób miała słowa w językach, a druga tłumaczyła. Powiedział: Kocham was! Moje serce płonie miłością do Was. Nie bójcie się zbliżyć do mnie. Nie chcę śmierci grzesznika, bo jestem Bogiem łaskawym i przebaczającym. Mojego zbawienia wystarczy dla was wszystkich! Nie troszczcie się o nic, troszczcie się o Mnie! Nie wydawajcie pieniędzy na nic, co nie jest chlebem (to chyba do mnie, bo ostatnio zastanawiałam się, czy przypadkiem nie jestem rozrzutna)!

Zawsze mnie to dotyka, że Jezus, o którym czytam w Piśmie po prostu Jest. I to nie gdzieś daleko, ale stale przy nas. Gotów wejść do naszego życia, gdy Go zaprosimy. Nie robi nic wbrew nas. Mamy wolną wolę. Kiedyś zapomniałam o Nim na długo. O moim Przyjacielu z dzieciństwa. Zostawiłam Go i pozwoliłam, żeby życie dało mi nieźle w kość. Potem sobie o Nim przypomniałam, ale tak głupio stanąć i zapytać, czy On jeszcze czeka? Ale nie miałam wyjścia. To była desperacja, bo dalej była już tylko rozpacz. Więc wróciłam. Czekał. Uratowana to ja, a to będzie moje świadectwo.

PS. Uwielbienia odbywają się w wielu miejscach. Najczęściej prowadzą je wspólnoty charyzmatyczne. To wczorajsze było w kościele św. Katarzyny w Krakowie na ul. Augustiańskiej. Prawie w każdy piątek o 19. Pan działa i każdy jest zaproszony!

Z Bogiem!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *