Narodził się.
Dawniej cieszyłam się widząc Dzieciątko. Teraz od razu myślę o Krzyżu. W końcu po to się narodził. Ciekawe o czym myślała Maryja?
Ogromną łaską było dla mnie przeczytanie książki „Cień Ojca” Jana Dobraczyńskiego. Książka opisuje czas Zwiastowania, podróży do Betlejem, porodu, ucieczki do Egiptu i życia w Nazarecie z perspektywy św. Józefa. Generalnie pomimo tego, że był oddany Bogu, miał trudności z pogodzeniem się z tym, że nie będzie prawdziwym Ojcem Dzieciątka, a jedynie Cieniem Ojca.
Dziś na mszy był chrzest 9 dzieciaczków. Pomyślałam, że tak naprawdę to każdy ojciec jest cieniem Ojca. Relacja z ojcem ma kolosalne znaczenie dla późniejszej relacji z Bogiem. Ciężko wejść w relację z Bogiem, gdy nie ma się relacji z własnym ojcem. Łatwo wyobrazić sobie, że skoro ten tutaj się mną nie interesuje, nie zna mnie, nie ma dla mnie serca, to tamten pewnie tak samo. Często zranienia otrzymane od ojca zatrzymują nas w patrzeniu na przeszłość, wpływają na nasze wybory nawet gdy mamy kilkadziesiąt lat. Zatrzymują nas w podróży do Domu Ojca.
Jest taki werset z Psalmu 45, obok którego nie mogłam przejść obojętnie:
„11 Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha,
zapomnij o twym narodzie, o domu twego ojca!
12 Król pragnie twojej piękności:
on jest twym panem; oddaj mu pokłon!”0.
(Edycja 2019 12 – tutaj pisząc bloga wskazywałam pewną piosenkę religijną. Jej źródło obecnie jest dla mnie wątpliwe, więc postanowiłam usunąć jej tytuł).
Ja zatrzymałam się w podróży. Żyłam przeszłością, wałkowałam utarte schematy zamiast patrzeć na to, czego pragnę, jak chciałabym ułożyć swoje życie. Słyszałam o planie Boga na moje życie, ale wydawało mi się to takie nierealne. Plan dla mnie? Tylu ludzi na Ziemi, a On ma plan właśnie i tylko dla mnie? Dobrze zrozumiałam to, gdy zaczęłam przekazywać wiarę dzieciom. Wyobraziłam sobie Boga, który przed posłaniem na Ziemię bierze każde małe dziecko na ręce, patrzy mu w oczy, całuje w czoło i mówi „Jesteś mój! Kocham Cię i znam Cię! Hojnie Cię obdarowałem. Mam dla Ciebie wielki plan! Chcę, żebyś był szczęśliwy. Chcę, żebyś radował się Mną, był blisko ze mną, a Ja wtedy pomogę Ci w osiągnięciu pełni Twego serca!” Dzieci tak lubią tego słuchać! Sama lubię siebie wtedy słuchać 🙂 Zupełnie jak w tym fragmencie Księgi Ozeasza (Oz 11, 3-4):
„3 A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima,
na swe ramiona ich brałem;
oni zaś nie rozumieli, że troszczyłem się o nich.
4 Pociągnąłem ich ludzkimi więzami,
a były to więzy miłości.
Byłem dla nich jak ten, co podnosi
do swego policzka niemowlę –
schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go.”
Niestety mało ojców wie, że ich rola polega na tym, żeby – tak jak Józef – zadbać o byt rodziny, zapewnić jej bezpieczeństwo, miłować żonę, córce powiedzieć, że jest piękna, synowi, że ma wszystko czego potrzeba mężczyźnie, ale przede wszystkim ma on wprowadzić dzieci w Boży Plan dla ich życia.
W wyobraźni nasuwa mi się taki obraz ojca, który wychodzi z domu z dzieckiem na drogę, idzie z nim przez pewien czas, a potem zatrzymuje się i patrzy jak dziecko odchodzi w stronę horyzontu. Dziecko rusza w swoją własną podróż, ale nie samo. Wyciąga rękę do nieba, a z nieba ku niemu sięga potężna dłoń, która poprowadzi go do pełni życia.
Właśnie to mamy dzięki Jezusowi. Dzięki temu że naprawdę przyszedł na świat. Jak w tym fragmencie o Słowie
J 1, 12-14:
„12 Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego –
13 którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
14 A Słowo stało się ciałem
i zamieszkało wśród nas.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.”
A co znaczy być Dzieckiem Bożym? Odpowiedziała mi Edyta Stein.
„Być Dzieckiem Boga, znaczy oddać się w Ręce Boga, czynić Jego Wolę, złożyć w Jego Boskie Ręce swoje troski i swoje nadzieje, nie męczyć się obawą o przyszłość. Na tym polega prawdziwa wolność i wesele Synów Bożych.”
Takie to się wydaje nierealne. Niedzisiejsze, kiedy sami bierzemy na siebie troskę o jutro. Ale to jest to, czego pragnę. Czy może być większa przygoda życia, niż odkrycie tego, co Bóg złożył w moim sercu? Zrealizowanie na maksa moich talentów? Ma się rozumieć, nie ma co liczyć na to, że będzie lekko i przyjemnie. Z perspektywy Krzyża plan Boga dla Jezusa wydaje się mało zachęcający. Jednak ten plan jeszcze się nie wypełnił. Jezus powróci w chwale! Taki plan Ojciec miał dla Niego. Jaki ma dla mnie?
Boże, dodaj mi odwagi do wejścia na tę drogę, na którą nie wprowadził mnie mój ojciec.
Chwieją się moje kolana wiary, ale stawiam swoją stopę na tej drodze i pytam „co masz dla mnie?”.
Chcę to wiedzieć.
Złap mnie za rękę i prowadź do pełni życia!
Amen
Odwagi!
🙂
