Król Miłosierdzia

 

Spotkałam Go kiedyś. Myślę, że podobnie czuła się jawnogrzesznica. Przyłapana na gorącym uczynku, bez nadziei na zmianę. Spodziewała się wzroku pełnego obrzydzenia, wyższości, pogardy, a spotkała MIŁOŚĆ. No i ten uśmiech… Nie wierzyła, że to do niej, że jest tego warta, że może się pomylił. Ale nie, On się nie pomylił. On wybrał właśnie ten czas na spotkanie MIŁOŚCI. O błogosławione łzy niedowierzania, radości, żalu, wstydu, umęczenia. Tylko tak skołatane serce może wyrazić to całe zaplątanie. A On się uśmiechał…

 

Królu Miłosierdzia

który podnosisz z rozpaczy

i kochasz to, co do niczego niepodobne

Królu Miłosierdzia

milczący i tęskniący

za ludzkim sercem, które da Ci choć trochę odetchnąć

Królu Miłosierdzia

nieustannie obecny

w białej Hostii przeświętej

Królu Miłosierdzia

przytul mnie

gdy znów upadnę i będę się spodziewać wyroku

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *